My, z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy,
zdobywcy księżyca,
wstydzimy się
miękkich gestów,
czułych spojrzeń,
ciepłych uśmiechów
kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi,
silni cyniczni,
z ironicznie zmrużonymi oczami
dopiero późną nocą,
przy szczelnie zasłoniętych oknach,
gryziemy z bólu ręce,
umieramy z miłości
Kiedyś ktoś powiedział "jeśli coś kochasz puść to wolno, jeśli wróci -jest twoje, jeśli nie-nigdy twoje nie było" i w pewnym sensie miał rację. Ale co jeśli obiekt uczuć nie wie,że to on został puszczony i pomyślał tak samo i czeka aż Ty wrócisz?
Dowie się jeżeli powiesz wprost, jeżeli wyrazisz swoje uczucia jasno. To nie takie proste, prawda?
Dlaczego my tak mało rozmawiamy? Dlaczego nie okazujemy uczuć?
Dlatego,bo dla wielu z nas uczucia to oznaka słabości. Dlatego nie mówimy na głos "kocham Cię". Dlatego wolimy nie kochać. Nie potrafimy kochać a chcemy być kochani. Każdy chciał by mieć kogoś tylko dla siebie, kogoś swojego, kogoś kto by był przy nim w dobrych i w złych chwilach. Nie potrafimy dzielić się szczęściem, lepiej jest je w całości zabrać dla siebie, ale za to potrafimy oddawać smutek.
Więc miłość jest dla słabych?
Jestem silna.
Jestem szczęśliwa.
Jesteś nikim.
Jesteś pustym nikim.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz